e-mail: info@grlla.com.pl / tel: 605 225 004
 
Powrót do Blog

Jestem kobieta pracująca i pracy (w domu) się nie boję

W poprzednich dwóch postach pisałam o tym, jak radzić sobie
z największym dramatem freelancera, czyli prokrastynacją. Dziś wracam do tematu organizacji pracy w domu. Poniżej garść przegenialnych porad, które zmienią wasze życie na lepsze.
[1] Wyznaczaj sobie cele

Brak szefa to nie tylko wolność, niezależność i czysta rozkosz. To także brak zewnętrznej kontroli. Dlatego warto wypracować sobie własny system oceny. By jednak mieć jakiś punkt odniesienia, najpierw musimy wyznaczyć sobie konkretne cele, zarówno krótko-, jak i długoterminowe. Te pierwsze pomagają w organizacji pracy na co dzień. Te drugie służą wyznaczeniu ogólnego kierunku naszych działań i nadają im większy sens. Po kilku miesiącach lub roku będziemy w stanie lepiej ocenić, jak nasze potrzeby mają się do naszych możliwości. I nie musi tutaj chodzić tylko o kwestie finansowe. Równie ważna jest satysfakcja z dobrze wykonywanej pracy czy odpowiednia równowaga między czasem wolnym a czasem przeznaczanym na rozwój zawodowy.

[2] Zadbaj o wygodne miejsce pracy

Jeśli nie chcesz inwestować w ultranowoczesny fotel…

pracy

…kup piłkę gimnastyczną. Taka piłka nie kosztuje więcej niż 100 zł. To przede wszystkim fajna alternatywa dla krzesła biurowego, ale świetnie nadaje się też do ćwiczeń wzmacniających kręgosłup.

[3] Wyznaczaj sobie ograniczenia

Podstawa to określenie czasu pracy. Zgodnie z prawem Parkinsona, gdy na wykonanie zadania mamy cały dzień, prawdopodobnie tyle zajmie nam jego wykonanie. Ograniczenie czasu, który przeznaczamy na realizację zlecenia to jednak nie wszystko. Równie ważne jest wyznaczenie konkretnych godzin, w których jesteś dostępna, np. od 8 do 18, od poniedziałku do piątku. Jeśli nie chcesz, by po paru latach pracy dopadł cię syndrom wypalenia zawodowego, nie pracuj w weekendy. Krótkoterminowe zyski płynące z pracy w soboty czy niedziele nie zrekompensują długoterminowych strat. Najważniejsze, byś sama przestrzegała wyznaczonych sobie ram. W przeciwnym razie inni też nie będą traktować ich poważnie. Jeśli do tej pory funkcjonowałaś w chaosie i byłaś dostępna 24/7, to będzie dobry pierwszy krok.

[4] Wyznaczaj je też innym

I to nie tylko klientom. Nie daj sobie wkręcić, że masz więcej czasu niż inni. To prawda, w razie nieprzewidzianego wypadku lub konieczności załatwienia czegoś w urzędzie otwartym do 15 nie musisz prosić szefa o urlop. Nie oznacza to jednak, że nie wypada ci użyć frazy „Nie mogę, jestem w pracy”. To, że „siedzisz w domu” nie znaczy, że w tym czasie masz gotować obiad. Nie musi ci być wszystko jedno, kiedy jedziesz na wakacje i na ile. Ciągłe dostosowywanie się do planów innych osób (tak klientów, jak i bliskich) sprawi, że będziesz żyć w poczuciu, że inni decydują za ciebie. Wyznacz granice i, co najważniejsze, sam ich przestrzegaj.
Warunki współpracy z klientami warto określić już na samym początku, najlepiej w formie umowy. Pomoże ci to uniknąć nagłego zerwania współpracy bez powodu, pracy w weekendy, nadgodzin czy wykonywania za darmo czyichś zadań.

[5] Mądrze wykorzystuj przestoje w pracy

Krótsze lub dłuższe okresy bez zleceń to standard w świecie freelancerów. Czasem po kilku miesiącach ciągłej harówki z wdzięcznością przyjmujemy parę tygodni wolnego. Gdy jednak zregenerujemy już siły, a telefon wciąż milczy, dobrze mieć gdzieś na boku listę zadań, które wymagają uwagi, a na które do tej pory nie mieliśmy czasu. Możemy uporządkować pamięci tłumaczeniowe. Zrobić porządny glosariusz z tematu, który często przewija się w naszych zleceniach. Zająć się papierologią. Ba, możemy nawet nagotować jedzenia na zapas i zamrozić wielki gar curry. Gdy potem będą gonić terminy, nie będziemy zapychać się byle czym. To wszystko pozwoli uniknąć poczucia zmarnowanego czasu.

[6] Nagradzaj się sama

Taką nagrodą może być zwyczajne uświadomienie sobie, że wykonałaś dobrze zadanie. Zwłaszcza, jeśli przed jego realizacją nie byłaś pewna, czy sobie poradzisz. Jesteś jedyną osobą, która może na bieżąco monitorować twoje postępy w pracy (patrz punkt 1). Brak kontaktu z klientem czy szefem twarzą w twarz sprawia, że rzadko usłyszysz podziękowania czy pochwałę za dobrze wykonane zlecenie. Jeśli przy tym parę razy usłyszysz słowa krytyki, może to negatywnie odbić się na twojej wierze we własne umiejętności.

[7] Zapisuj, ile pracujesz

Może na początku nic z tego nie wyniknie, ale po paru miesiącach będziesz już wiedzieć, ile dni w roku pracujesz na zarobione pieniądze. Natomiast w wymiarze mikro zobaczysz, ile czasu musisz przeznaczyć na wykonanie poszczególnych zadań, zwłaszcza tych powtarzalnych. Jeśli dzień wolny przeznaczasz na prowadzenie księgowości, formalności, spotkanie z klientem, szkolenie czy prowadzenie firmowego bloga lub strony na Facebooku, pamiętaj, że to też część twojej pracy.

[8] Korzystaj z wolności

Ciesz się elastycznością, jaką daje ci taki rodzaj pracy. Za każdym razem, gdy robisz coś, czego nie mógłbyś robić na etacie, doceń to. Szczególnie dotyczy to szarych miesięcy jesiennych i zimowych, kiedy jedynie freelancerzy są w stanie wyjść na dwór, gdy jest jasno. Dla etatowców słońce wstaje wtedy w drodze do pracy, a zachodzi jeszcze przed wyjściem z biura.

*Ponadto*
  • Uprawiaj sport na świeżym powietrzu
  • Spotykaj się jak najwięcej z ludźmi
  • Korzystaj z chmury
  • Ogranicz czas spędzany przed ekranem, nie tylko komputera
  • Znajdź hobby, które nie ma nic wspólnego z twoją pracą

 

W następnym odcinku: o błędach w tłumaczeniu.